logo archiwum

Autor Andrzej Łozowski
Tytuł Duch Fidela
Podtytuł FELIETON
Data wydania 1997.11.15
Dział gazeta/Sport


FELIETON

Duch Fidela

Każdy lubi wiedzieć, za ile pracuje, tym bardziej chce wiedzieć, za ile ma zrobić coś specjalnego i piłkarze reprezentacji Niemiec wiedzą już dzisiaj, jakie otrzymają premie za zdobycie mistrzostwa świata. Motywowanie ludzi do czynów wielkich, nie tylko w sporcie, jest odrębną specjalnością, zajmuje się tym psychologia, ale należy wątpić, by decydenci mieli w szufladzie opracowania naukowe i sięgali do nich, kiedy chcą pobudzić swoich podwładnych do zrobienia czegoś niezwykłego.

Na przykład Fidel Castro nie szastał specjalnie pieniędzmi, kiedy sportowcy Kuby przywozili do domu złote medale olimpijskie. Starał się wychować tak swoich obywateli, by czuli się dumni, że przysporzyli krajowi chwały, rozsławili jego imię i największą nagrodą było uściśnięcie ręki wodza rewolucji. Todor Żiwkow, chociaż miał wiele wspólnego z przywódcą Kuby, to znaczy kładł duży nacisk na wychowanie obywatelskie, rozdawał domy bułgarskim zapaśnikom idbał oto, by nigdy nie zabrakło im ptasiego mleka. Polskie doświadczenia w tym względzie były różne, wybitni sportowcy nie mieli źle, ale bez przesady. Kiedy Zygmunt Smalcerz wrócił z Monachium ze złotym medalem, został zaproszony do kilku gabinetów, między innymi do prezydenta Warszawy, który obiecał mu za zasługi dla kraju i stolicy przestronne spółdzielcze mieszkanie. Podczas takich wizyt nie było czasu na szczegóły i Smalcerz nie wiedział, czy mieszkanie ma dostać, czy kupić i prawdę mówiąc nie wie do dzisiaj, chociaż igrzyska w Monachium odbyły się w roku 1972.

To był w ogóle pechowy rok dla polskich sportowców, o czym przypomina przy każdej okazji Wojciech Fortuna, który skoczył w Sapporo 111 metrów, zdobył złoty medal i za swój niezwykły wyczyn miał otrzymać nagrodę w wysokości pięciuset dolarów amerykańskich. Z nie wyjaśnionych do dzisiaj przyczyn otrzymał połowę tej kwoty ichociaż jego nazwisko kojarzy się z forsą, majątku na tym skoku nie zrobił.

Dzisiaj są inne czasy, sport kojarzy się z wielkimi pieniędzmi, co nie znaczy, że obiecane kwoty łatwo jest wydobyć od tych, którzy w ramach motywowania je obiecują. W dniu, w którym niemiecka federacja futbolu podawała do wiadomości publicznej, ile zapłaciła piłkarzom reprezentacji kraju za udział w eliminacyjnych meczach, aile zapłaci za zdobycie mistrzostwa świata (po 120 tys. marek na głowę) , co może mieć miejsce w połowie przyszłego roku, prezes Widzewa Łódź Andrzej Pawelec spotkał się ze swoimi piłkarzami, by regulować zaległe długi i negocjować nowe terminy wypłat. Jeśli wierzyć mediom, długi nie są małe, piłkarze Widzewa nie dostali premii w wysokości 800 tys. złotych za zdobycie mistrzostwa