logo archiwum

Autor Krzysztof Guzowski Stefan Szczepłek
Tytuł Sędziowie już się mylą
Podtytuł Wystraszony Smuda - Bieda w Ruchu i Górniku - W Warszawie oklaski dla Engela - Nawałka bił brawo - Legia lepsza w dziesiątkę
Data wydania 2002.08.05
Dział gazeta/Sport
Artykuł w ROL Sędziowie już się mylą


I liga piłkarska Wystraszony Smuda - Bieda w Ruchu i Górniku - W Warszawie oklaski dla Engela - Nawałka bił brawo - Legia lepsza w dziesiątkę

  • Awantury w Jaworznie
  • 1. kolejka w I lidze
  • 1. kolejka w II lidze
  • Komentarz: Za grzeczni chłopcy
  • Sędziowie już się mylą

    Polonia - Amica. Arkadiusz Bąk przeskakuje nad Markiem Bajorem.

    FOT. BARTŁOMIEJ ZBOROWSKI

    Wisła Płock - GKS Katowice 1:1 (1:1)

    Dla Wisły: M. Janus (14); dla GKS: J. Kowalczyk (9). Żółta kartka: Romuzga (Wisła), Adamczyk, Wróbel (GKS). Sędziował P. Siedlecki (Szczecin). Widzów 8 tys.

    Wisła: Sejud, Wasilewski, Jurkowski, Romuzga (46, Mosór), Janus, Jakubowski (87, Łobodziński), Holc, Bonk, Podbrożny, Geworgian, Nazaruk (74, Vileniskis).

    GKS: Tkocz, Sadzawicki, Wysocki (46, Wróbel), Kowalczyk, Sznaucner, Adamczyk, Widuch, Bała, Bojarski (90, Fonfara), Muszalik (84, Giesa), Gajtkowski.

    Trener Mieczysław Broniszewski wystawił siedmiu nowych zawodników, których Wisła zatrudniła w przerwie letniej. Tylko trzech musiała kupić (Wasilewskiego, Nazaruka i Jakubowskiego). Pozostali, zgodnie z prawem Bosmana, byli wolnymi strzelcami. Prezes Krzysztof Dmoszyński zastanawia się, co zrobić z szeroką kadrą, bo wszystkich piłkarzy w Wiśle jest aż 28, przynajmniej o 8 za dużo. Wszystkich trzeba utrzymać, wszystkim trzeba płacić. Piłkarze z dobrymi nazwiskami nie zrobili jednak dobrego wrażenia. GKS, który ma w kadrze 16 zawodników, mógł nawet wygrać, gdyby Bartosz Jurkowski w końcówce meczu nie wybił piłki z linii bramkowej. Wisła też mogła wygrać, gdyby sędzia liniowy nie wziął przykładu ze swoich kolegów prowadzących mecze na mistrzostwach świata. Wahan Geworgian nie był na spalonym przed zdobyciem drugiego gola, ale sędzia uznał, że był. Mikrofony stacji Canal Plus stały blisko ławek rezerwowych. Można było usłyszeć więcej przekleństw niż na filmie "Psy".

    Widzew Łódź - Odra Wodzisław 0:0

    Żółte kartki: Ciesielski, Kalu, Darci (Widzew), Madej, Rocki, Sibik (Odra). Czerwona kartka: Brodecki (Widzew, 74). Sędziował R. Werder (Warszawa). Widzów 10 tys.

    Widzew: Robakiewicz, Ciesielski, Węgrzyn, Brodecki, Kalu, Batata, Stasiak (46, Terlecki), Perez, Grzelak, Andjelković, Darci.

    Odra: Bęben, Madej, Sablik, R. Górski, Pluta (80, Jarosz), W. Górski, Sibik, Grzyb, Rocki, Ziarkowski, Saganowski (89, Myszor).

    Na dwa dni przed pierwszym meczem do Widzewa wróciło stare. Wyklęty na początku czerwca przez prezesa Mirosława Czesnego Andrzej Grajewski znów jest w klubie, a skoro tak, to brakuje miejsca dla trenera Dariusza Wdowczyka, którego zastępuje Franciszek Smuda. Prezes Czesny nie widzi nic złego w swoim napływie sympatii do Grajewskiego i dziwi się, skąd biorą się opinie, że koncern ITI nie wejdzie do Widzewa w związku z ostatnimi zmianami. Prawda zaś jest taka, że Wdowczyk miał być gwarantem dla ITI, że w tym klubie da się jednak posprzątać. Smuda był lekko wystraszony tym, co zobaczył. Powiedział, że cieszy się z remisu (z Odrą na swoim boisku!), że nie on ustalał skład, bo nie zna połowy piłkarzy, i że trzeba będzie wymienić kadry, bo ci, co nie biegają, nie mają prawa grać w Widzewie. Zagrało aż pięciu obcokrajowców, na ławce siedziało kolejnych trzech, co czyni Widzew najbardziej międzynarodowym klubem w Polsce. Są to jednak obcokrajowcy drugiej lub trzeciej klasy, bo co dobrego można powiedzieć np. o Jugosłowianinie Miodragu Andjelkoviciu, który mimo 24 lat zwiedził już siedem klubów na całej kuli ziemskiej? Tylko to, że na pewno nie chce dużych pieniędzy. 10 tysięcy kibiców przyszło zobaczyć dobrą grę, ale się jej nie doczekało. To Odra była lepsza i gdyby nie błąd sędziego Werdera, który nie uznał prawidłowego gola Piotra Rockiego, Widzew po pierwszym meczu miałby zero punktów.

    Ruch Chorzów - Górnik Zabrze 0:0

    Żółte kartki: Jamróz (Ruch), Wiśniewski, Szulik (Górnik). Sędziował M. Ryszka (Warszawa). Widzów 8 tys.

    Ruch: Matuszek, Matyja, Malinowski, Wleciałowski, Masternak, Gorawski (46, Suker), Surma, Jamróz, Bizacki (46, Molek), Śrutwa, Woś (82, Narwojsz).

    Górnik: Lech, Wiśniewski, Kriżanac, Kolasa, Kocyba (89, Probierz), Szulik, Kaczmarczyk, Kompała, Piegzik (46, Prasnal), Nosal (71, Niedzielan), Gierczak.

    87. derby Śląska były bezbarwne. Nie padła ani jedna bramka, dobre akcje można było policzyć na palcach jednej ręki, więc nawet szalikowcy obu drużyn siedzieli cicho. Najbardziej kolorowa była twarz Mariusza Śrutwy, który podczas treningu otrzymał mocne uderzenie, wskutek czego miał czerwone oko i fioletowy policzek. Trener Ruchu Orest Lenczyk narzekał, że jego piłkarze tak źle nie grali od dawna. Zmienił trzech, jednak poprawy nie było. Ruch i Górnik mają w tym sezonie ubogie budżety (8 i 7 mln złotych) i będą raczej szukać miejsca w dolnej połówce tabeli. Jedni i drudzy nie noszą na koszulkach logo sponsorów, bo ich nie mają. Należą też do tej grupy: KSZO, GKS, Pogoń i Polonia. Ciężkie czasy.

    Polonia Warszawa - Amica Wronki 2:0 (2:0)

    Bramki: A. Bąk (9), E. Ekwueme (22). Żółte kartki: Bąk (Polonia), Dudka (Amica). Sędziował P. Święs (Katowice). Widzów 3,5 tys.

    Polonia: Krzyształowicz, Kuś, Dziewicki, Malinowski, Kaczorowski, Gołaszewski (87, Kęska), Scherfchen, Ekwueme, Bąk, Bartczak (68, Dąbrowski), Bykowski (76, Udenkwor).

    Amica: Szamotulski, Djoković, Bieniuk, Bajor, Dudka (32, Sokołowski), Skrzypek, Jikia, Sobociński (59, Burkhardt), Zieńczuk (76, Król), Dembiński, Dawidowski.

    Wystarczyło kilka akcji polonistów, aby przekonać się, że para środkowych obrońców Amiki: Marek Bajor, Jarosław Bieniuk, nie jest już opoką drużyny, a bramkarz Grzegorz Szamotulski nie lubi oddalać się od linii bramkowej na odległość większą niż dwa metry. Dzięki opieszałości tych trzech zawodników Polonia zdobyła oba gole. Przy pierwszym Arkadiusz Bąk (176 cm wzrostu) wyskoczył wyżej niż Bajor (183) i Bieniuk (192). Drugiego, po akcji Bąka, zdobył Emmanuel Ekwueme, który w zeszłym sezonie też grał w Widzewie. Stało się to w 22. min., lecz senna Amica nie miała żadnych pomysłów na odrobienie strat. Straciła na dłuższy czas Dariusza Dudkę, który zaatakował Igora Gołaszewskiego, co przypłacił żółtą kartką i złamaniem nogi. Na trybunie pojawił się Jerzy Engel i przywitał go aplauz kibiców. Siedział obok prezesa Janusza Romanowskiego, co już niedługo może zaowocować nowymi układami w Polonii. Był też asystent selekcjonera Stefan Majewski oraz byli selekcjonerzy Andrzej Strejlau i Ryszard Kulesza. Wszyscy siedzieli pod czymś, co prezes Romanowski dumnie nazywa "dachem".

    Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin 5:0 (2:0)

    Bramki: G. Niciński (22), O. Moskalewicz - 2 (34 i 57), Z. Grzybowski (50), G. Bartczak (90). Żółte kartki: Choto, Dźwigała, Witkowski (Pogoń). Czerwona kartka: Dźwigała (Pogoń, 41, za drugą żółtą). Sędziował J. Granat (Warszawa). Widzów 4 tys.

    Zagłębie: Krupski, M. Zając (75, Andruszczak), B. Zając, Kazimierczak, Manuszewski, Krzyżanowski, Kowalski (89, Bartczak), Drumlak (70, Klimek), Grzybowski, Moskalewicz, Niciński.

    Pogoń: Olszewski, Przybyszewski, Witkowski, Choto, Pawlak, Dźwigała, Biliński, Ława (88, Dubiela), Rodriguez (46, Kaczorowski), Saranović, Sobczak (60, Pokładowski).

    Zagłębie, po drogich zakupach w przerwie letniej, może być nową siłą w lidze, ale musi to udowodnić w kolejnych meczach, gdyż z taką Pogonią może wygrać każdy. Ta drużyna obecnie nie ma żadnych interesujących piłkarzy. Szczególną trwogę wywołują poczynania obrońców, którzy przepuszczają niemal każdą piłkę lecącą w ich okolice. Ulubionym zajęciem trenera Zagłębia Adama Nawałki było w tym spotkaniu klaskanie w dłonie z powodu udanych akcji podopiecznych. Tak szczęśliwego szkoleniowca dawno nie było w polskiej lidze. Ostatniego gola strzelił 17-letni Grzegorz Bartczak. Pięknie wyszedł na pozycję, wyprzedził w biegu Sebastiana Przybyszewskiego i strzelił w róg bramki. Talent? Trener Pogoni Albin Mikulski ma nadzieję, że siła jego drużyny wzrośnie, gdy dojdzie trzech nowych graczy. Kompletnie zawiódł chwalony na sparingach Chilijczyk Sebastian Rodriguez.

    Groclin Grodzisk - Legia Warszawa 3:3 (2:1)

    Dla Groclinu: G. Rasiak - 2 (22, 80, karny), T. Moskała (37); dla Legii: A. Majewski (19), C. Kucharski (74), S. Omeljańczuk (90). Żółte kartki: Kozioł, Liberda, Pawlak (Groclin); Jóźwiak, Kiełbowicz, Szala, Yahaya, Dudek, Omeljańczuk, Majewski (Legia). Czerwona kartka: Szala (Legia, 65, za drugą żółtą). Sędziował K. Słupik (Tarnów). Widzów 5 tys.

    Groclin: Liberda, Gorszkow, Pawlak, Januszewski (75, Zając), Kozioł, Piechniak (81, Kozłowski), Mila, Wieszczycki, Prusek (21, Jackiewicz), Moskała, Rasiak.

    Legia: Stanew, Omeljańczuk, Jóźwiak, Dudek (86, Zganiacz), Szala, Magiera (83, Solnica), Vuković, Majewski, Kiełbowicz, Yahaya (62, Svitlica), Kucharski.

    Legia nigdy nie czuła się dobrze w Grodzisku. Tym razem również w ostatniej chwili uratowała remis, choć przez ostatnie 25 minut musiała grać w osłabieniu, gdyż dwie żółte kartki za bezsensowne faule otrzymał Wojciech Szala. Było to przy stanie 2:1 dla Groclinu, który nie złapał wiatru w żagle. W dziesiątkę Legia zaczęła grać tak, jak nie potrafiła w jedenastu. Karny dla Groclinu był mocno wątpliwy - trzeba mieć dużo wyobraźni, by starcie Marka Jóźwiaka z Tomaszem Moskałą zakwalifikować jako faul tego pierwszego. Moskała i Grzegorz Rasiak to para największych spryciarzy w lidze i od nich zależą losy Groclinu. Jeśli strzelą więcej goli, niż puszczą słabi obrońcy - będzie dobrze. Prezes Zbigniew Drzymała zapowiedział, że wypłaci swoim zawodnikom duże premie, ale tylko za osiągnięcie miejsca premiowanego grą w europejskich pucharach. Mecz oglądał selekcjoner Zbigniew Boniek. Na pewno weźmie do kadry Cezarego Kucharskiego. Gdyby mógł, wziąłby też pewnie Siergieja Omeljańczuka, który wyrasta na jednego z lepszych obrońców w lidze. Niestety, Omeljańczuk grał w białoruskiej młodzieżówce.

    Lech Poznań - KSZO Ostrowiec 2:0 (2:0)

    Bramki: W. Przysiuda - 2 (5, 16). Żółte kartki: Goliński, Bekas (Lech), Szmuc (KSZO). Sędziował M. Borski (Warszawa). Widzów 21 tys.

    Lech: Tyrajski, Bosacki, Wójcik, Kryger, Madej (89, Ślusarski), Bekas, Goliński, Piskuła, Matlak, Przysiuda (67, Lewandowski), Bugaj (60, Michalski).

    KSZO: Piątek, Siara, Kościuk, Lasocki, Sokołowski (46, Krawiec), Szmuc, Budka (46, Żelazowski), Kalita, Popiela (70, Zajączkowski), Bilski, Małocha.

    Lecha w pierwszej lidze witali m.in.: minister sportu i edukacji Krystyna Łybacka, selekcjoner Zbigniew Boniek, prezydent Poznania Ryszard Grobelny, wojewoda poznański Andrzej Nowakowski oraz Jan Kulczyk, dzięki któremu Kompania Piwowarska SA dzień przed meczem przedłużyła umowę sponsorską z Lechem. Boniek narzekał na poziom ("Taktycznie fatalnie - kupą mości panowie"), ale emocji 21 tysięcy kibiców przeżyło sporo. W 3. min. KSZO nie wykorzystało karnego, a po minucie Lech strzelił pierwszego gola. W 16. min. było już 2:0, po kolejnym trafieniu Waldemara Przysiudy. Bramkarz Lecha Norbert Tyrajski imponował energią - krzyczał, biegał i bronił.

    Garbarnia Szczakowianka - Wisła Kraków 1:1 (1:1)

    Dla Szczakowianki: D. Kozubek (44); dla Wisły: M. Żurawski (45). Żółte kartki: M. Szymkowiak, K. Kosowski (Wisła). Sędziował P. Kotos (Wrocław). Widzów 6 tys.

    Szczakowianka: Wróbel, Kapciński, Księżyc, Knezević, Zadylak, Wolański, Iwański, Błasiak, Przytuła, Chudy (65, Matusiak), Kozubek (73, Pęczek)

    Wisła: Hugues, Baszczyński, Głowacki, Jop, Kaliciak, Pater (62, Cantoro), Moskal, Szymkowiak, Kosowski, Żurawski, Uche (90, Paszulewicz).

    Święto w Jaworznie. Pierwszy w historii miasta mecz pierwszoligowy. Po raz pierwszy Francuz (bramkarz Wisły Angelo Hugues) wystąpił w polskiej I lidze. Obydwa kluby umówiły się, że Ryszard Czerwiec, który przeszedł z Wisły do klubu z rodzinnego Jaworzna, nie będzie mógł zagrać. Jego koledzy nie przestraszyli się rywali i przez niemal całą pierwszą połowę toczyli z nimi wyrównaną walkę. Kiedy w końcówce tej części Wisła osiągnęła przewagę, gospodarze zdobyli z kontry prowadzenie. Akcję przeprowadzili dwaj piłkarze, sprowadzeni z Ceramiki Opoczno - Janusz Wolański podał z prawej strony na lewą, nadbiegający Dariusz Kozubek strzelił po ziemi i Hugues się przekonał, że Polak też potrafi. Ta sytuacja tak zdenerwowała Kamila Kosowskiego, że w minutę później sam ruszył środkiem boiska, po przebiegnięciu około 40 metrów podał do Macieja Żurawskiego, który takie sytuacje zwykle wykorzystuje. Remis 1:1 utrzymał się do końca, chociaż w 80 minucie Łukasz Błasiak zmarnował sytuację sam na sam z Huguesem. Szczakowianka grała dużo lepiej, niż można się było spodziewać.

    Krzysztof Guzowski

    Awantury w Jaworznie

    Przed rozpoczęciem meczu w Jaworznie część kibiców Wisły przewróciła ogrodzenie oddzielające ich od sympatyków Jaworzna. Doszło do bójki, w wyniku której jeden z miejscowych kibiców został zraniony nożem i odwieziony do szpitala. Do szpitala trafił również kibic, który spadł z ogrodzenia w momencie, gdy je pokonywał. Policjanci zatrzymali dziesięciu najbardziej agresywnych uczestników bójki. Dwóch z nich odpowie najprawdopodobniej za czynną napaść na policjanta. Funkcjonariusze użyli armatek wodnych i pałek, rozdzielając obie grupy kibiców.

    1. KOLEJKA W I LIDZE

    - Wisła Płock - GKS Katowice 1:1 (1:1)

    - Widzew Łódź - Odra Wodzisław 0:0

    - Ruch Chorzów - Górnik Zabrze 0:0

    - Polonia Warszawa - Amica Wronki 2:0 (2:0)

    - Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin 5:0 (2:0)

    - Groclin Grodzisk - Legia Warszawa 3:3 (2:1)

    - Lech Poznań - KSZO Ostrowiec 2:0 (2:0)

    - Garbarnia Szczakowianka Jaworzno

    - Wisła Kraków 1:1 (1:1)

    Tabela

    1. Zagłębie Lubin 1 3 5-0 1 0 0

    2. Lech Poznań 1 3 2-0 1 0 0

    Polonia Warszawa 1 3 2-0 1 0 0

    4. Legia Warszawa 1 1 3-3 0 1 0

    Groclin Grodzisk 1 1 3-3 0 1 0

    6. GKS Katowice 1 1 1-1 0 1 0

    Wisła Płock 1 1 1-1 0 1 0

    Garbarnia 1 1 1-1 0 1 0

    Wisła Kraków 1 1 1-1 0 1 0

    10. Górnik Zabrze 1 1 0-0 0 1 0

    Odra Wodzisław 1 1 0-0 0 1 0

    Ruch Chorzów 1 1 0-0 0 1 0

    Widzew Łódź 1 1 0-0 0 1 0

    14. KSZO Ostrowiec 1 0 0-2 0 0 1

    Amica Wronki 1 0 0-2 0 0 1

    16. Pogoń Szczecin 1 0 0-5 0 0 1

    Kolejno: mecze, punkty, bramki zdobyte i stracone, zwycięstwa, remisy, porażki.

    STRZELCY

    2 - Olgierd Moskalewicz (Zagłębie), Waldemar Przysiuda (Lech), Grzegorz Rasiak (Groclin)

    1 - Grzegorz Bartczak (Zagłębie), Arkadiusz Bąk (Polonia), Emmanuel Ekwueme (Polonia) Zbigniew Grzybowski (Zagłębie), Marcin Janus (Wisła P.), Jacek Kowalczyk (Katowice), Dariusz Kozubek (Garbarnia), Cezary Kucharski (Legia), Adam Majewski (Legia), Tomasz Moskała (Groclin), Grzegorz Niciński (Zagłębie), Siergiej Omeljańczuk (Legia), Maciej Żurawski (Wisła K.)

    1. KOLEJKA W II LIDZE

    - Stomil Olsztyn - Polar Wrocław 0:2 (0:1). Bramki: R. Ozimina (13), G. Podstawek (62). Widzów 2 tys.

    - Aluminium Konin - Ceramika Opoczno 1:2 (1:2). Dla Aluminium: G. Bała (4); dla Ceramiki: M. Kośmicki (16), D. Mrózek (24). Widzów 1,5 tys.

    - Świt Nowy Dwór - GKS Bełchatów 2:1 (1:1). Dla Świtu: M. Lewna (26), T. Reginis (63); dla GKS: D. Patalan (42). Widzów 700.

    - Stal Stalowa Wola - ŁKS Łódź 2:0 (0:0). Bramki: G. Salwa (50), W. Fabianowski (90). Widzów 2,5 tys.

    - RKS Radomsko - Górnik Polkowice 0:0. Widzów 2 tys.

    - Piotrcovia - Górnik Łęczna 3:1 (2:0). Dla Piotrcovii: J. Kubicki - 2 (12, 17), P. Kaźmierczak (52); dla Górnika: G. Bronowicki (54). Widzów 800.

    - Śląsk Wrocław - Ruch Radzionków 4:0 (2:0). Bramki: M. Kowalczyk - 2 (21, 41), I. Gortowski - 2 (78, 87). Widzów 4 tys.

    - Arka Gdynia - Hetman Zamość 4:1 (1:0). Dla Arki: J. Cieśla (13), P. Bajera (58), K. Rusinek (78), M. Pudysiak (89); dla Hetmana: T. Albinder (46). Czerwona kartka: Garczarczyk (Hetman). Widzów 4 tys.

    - MC Podbeskidzie Bielsko-Biała - Tłoki Gorzyce 0:0. Widzów 5 tys.

    Tabela

    1. Śląsk 1 3 4-0

    2. Arka 1 3 4-1

    3. Piotrcovia 1 3 3-1

    4. Polar 1 3 2-0

    Stal 1 3 2-0

    6. Ceramika 1 3 2-1

    Świt 1 3 2-1

    8. Polkowice 1 1 0-0

    Radomsko 1 1 0-0

    Podbeskidzie 1 1 0-0

    Tłoki 1 1 0-0

    12. Aluminium 1 0 1-2

    Bełchatów 1 0 1-2

    14. Łęczna 1 0 1-3

    15. ŁKS 1 0 0-2

    Stomil 1 0 0-2

    17. Hetman 1 0 1-4

    18. Ruch 1 0 0-4

    KOMENTARZ

    Za grzeczni chłopcy

    Nie ma powodu, aby po pierwszej kolejce ligowej wyciągać ważne wnioski lub zmieniać wygłaszane wcześniej poglądy i prognozy. Nie skłania do tego ani wysoki wynik meczu w Lubinie, ani łatwe zwycięstwo Polonii nad Amicą czy sześć goli w Grodzisku Wielkopolskim. Faworytami rozgrywek nadal są Wisła i Legia oraz, zdaniem wielu ludzi, Amica.

    Moim zdaniem, Amica stanowi ciekawy przykład polskiego klubu, w którym wszystko funkcjonuje tak dobrze, że ten dobrobyt rozleniwia. Ostatnio nawet juniorzy zostali mistrzami Polski. Wiceprezes do spraw sportowych Paweł Janas jest kolegą trenera Mirosława Jabłońskiego, więc nawet najpoważniejsze rozmowy po porażce nie mają w sobie nic z połajanek i talerze we Wronkach nie latają. Po przegranej w stolicy klub nie zadrży w posadach. Właściciel patrzy na to wszystko z góry, bo wprawdzie po to najął fachowców, żeby kolekcjonować sukcesy, ale jedno niepowodzenie nie powinno go zrazić.

    Kiedy ogląda się piłkarzy Amiki, ma się wrażenie, że zwyczaje z klubu przeniosły się na boisko. To są za grzeczni chłopcy, bez ikry, spokojni i kulturalni jak ich trener i wiceprezes. Nie interesuje ich nic więcej poza grą o Puchar UEFA i nigdy, nawet mając szansę, nie usiłowali walczyć o tytuł mistrza Polski. Chociaż zjechali do Wronek z różnych stron kraju, z wielkimi miastami włącznie, wydaje się, że przesiąknęli małomiasteczkową atmosferą, w której człowiek zadowala się mniejszym, mimo że ma warunki, by osiągnąć więcej. Jakiego wstrząsu potrzebuje Amica, żeby wykorzystać możliwości?

    Nie polecam rozwiązań zastosowanych w Widzewie. Odejście trenera Dariusza Wdowczyka na kilkadziesiąt godzin przed pierwszym meczem nie jest normalne, jak niemal od lat wszystko w tym klubie. Odchodzący trener powiedział, że przyczyną rozstania stał się powrót do Widzewa Andrzeja Grajewskiego, którego rolę w klubie trudno określić. Warto jednak pamiętać, że to właśnie Grajewski przyjmował Wdowczyka do pracy i wtedy to trenerowi nie przeszkadzało. Widocznie poznał człowieka lepiej i zmienił zdanie.

    Smutniejsze jest to, że próba przejęcia Widzewa przez Grupę ITI zakończyła się fiaskiem, gdyż nie udało się usunąć z klubu Grajewskiego i Andrzeja Pawelca, a to był warunek ITI. Mało tego, można mówić o zwycięstwie obydwu tych panów, co dla klubu stanowi porażkę, ponieważ Grajewski i Pawelec wielokrotnie i to na różnych, nie tylko piłkarskich, polach udowodnili, że nie są wzorami do naśladowania. Niestety, polska piłka wciąż lubi takich ludzi.

    Stefan Szczepłek