logo archiwum

Autor Zbigniew Wojciechowski
Tytuł Rozmowa o pieniądzach
Podtytuł Grajewski i Widzew
Data wydania 1999.01.26
Dział gazeta/Sport


Grajewski i Widzew

Rozmowa o pieniądzach

Andrzej Grajewski, jeden z akcjonariuszy SPN Widzew SSA, uważa, że wszelkie transfery piłkarzy Widzewa -- także ten ostatni Rafała Siadaczki, który będzie grał w Austrii -- muszą być przeprowadzane z jego udziałem i poprzez jego firmę JAG Sport Marketing. Grajewski domaga się także zwrotu pieniędzy, które Widzew jest winien jego firmie.

Prezes Widzewa Andrzej Pawelec twierdzi, że zgodnie z przepisami PZPN prawo do transferów ma klub, w tym wypadku spółka, której akcjonariuszem jest Grajewski, i pieniądze ztransferu trafią do klubu, a nie do firmy Grajewskiego. Obaj panowie rozmawiają przez swoich prawników. Do Łodzi przyjechał adwokat z Poznania, który prowadził rozmowy z pełnomocnikiem SPN Widzew SSA, mecenasem Grzegorzem Łobodą.

Spotkanie odbyło się w budynku klubowym Widzewa, co potwierdza mecenas Łoboda. -- Wymieniliśmy poglądy na zadłużenie Widzewa wobec pana Grajewskiego, przy czym wyraziliśmy wolę spłacenia należności. Nikt bowiem nie ma zamiaru go oszukać, czy nie oddać należnych mu pieniędzy. Ale najpierw musimy ustalić wspólnie, o jaką kwotę chodzi, gdyż na razie nie mamy dokumentów, by precyzyjnie mówić o należnościach. Trzeba dokładnie podsumować jego wydatki, zyski, jakie osiągnął, i dopiero na tej podstawie możemy ustalić końcową kwotę irozpocząć rozliczanie. Widzew najpierw musi też spłacić długi wobec budżetu państwa, te wszystkie ZUS-y, podatki i inne należności, idopiero po tym zaczniemy spłacać pozostałych wierzycieli.

- Andrzej Grajewski twierdzi, że wielu zawodników Widzewa, nie tylko Rafał Siadaczka, jest jego własnością. Zostali zakupieni za pieniądze jego firmy.

-- Pan Grajewski może opowiadać różne rzeczy -- stwierdza pełnomocnik Widzewa -- ale wszystkie kontrakty podpisywała spółka SPN Widzew SSA i wszystkie karty zawodników ma klub, a nie pan Grajewski. Piłkarze Citko czy Szymkowiak podpisują kontrakty z SPN Widzew SSA, a nie z firmą pana Grajewskiego. Pan Grajewski może najwyżej mówić o swoich roszczeniach wobec spółki i tego nikt nie kwestionuje.

-- Jak dalej potoczy się ta sprawa? -- Powinni spotkać się księgowi, eksperci od finansów, musimy wiedzieć, ile pieniędzy należy się panu Grajewskiemu, i ustalić, czy spłatę rozłoży się w ratach i wjakim terminie.

-- Czy w przybliżeniu wiadomo, o jaką sumę chodzi?

-- Za wcześnie otym mówić. Nieoficjalnie mówi się, że Andrzej Grajewski domaga się 8, 2 mln marek. Na to nie przystaje Widzew, twierdząc, że dług jest znacznie mniejszy.

Zbigniew Wojciechowski