logo archiwum

Autor Krzysztof Guzowski
Tytuł Kolorowy zawrót głowy
Podtytuł Marek Citko blisko Blackburn
Data wydania 1997.01.06
Dział gazeta/Sport


Marek Citko blisko Blackburn

Kolorowy zawrót głowy

Angielski dziennik "The People" podał wiadomość, że Marek Citko wkrótce będzie grał w Blackburn Rovers. Angielski klub oraz Widzew Łódź porozumiały się co do ceny -- 4 miliony funtów (6, 7 mln dolarów) . Citko w tym tygodniu ma polecieć do Blackburn, żeby ustalić osobiste warunki kontraktu oraz przejść testy medyczne.

Citko jeszcze w ostatnim tygodniu grudnia zapewniał, że nie zamierza nigdzie odchodzić i że pragnie w najbliższym czasie nadal występować w Widzewie. Może to i prawda, ale nie piłkarze decydują, gdzie będą grać, lecz ich pracodawcy. Citką interesowało się kilka potężnych klubów europejskich: Inter Mediolan, Real Madryt, Atletico Madryt, ale działacze Widzewa nie zgadzali się na transfer prawdopodobnie z tego względu, że proponowane przez nich kwoty nie były odpowiednie. Oferta Blackburn jest tak wysoka, że nie sposób z niej nie skorzystać. Działacze Widzewa przy okazji sprzedaży Ryszarda Czerwca do francuskiego Guingamp zapowiadali, że to pierwsze i ostatnie osłabienie zespołu. Nie można im jednak brać za złe zgody na transfer Citki. Cena tego piłkarza może już tylko spaść. Z ekonomicznego punktu widzenia wszystko jest więc w porządku. Inną kwestią jest to, co podnosi na przykład Zbigniew Boniek: czy Citko jest już wystarczająco ukształtowanym piłkarzem, żeby wyjechać z Polski? Ma przecież dopiero 21 lat, rok temu grał w trzecioligowej Jagiellonii Białystok. Jego kariera jest jak kolorowy zawrót głowy. Sam Citko zdaje się nic nie rozumieć z tego wszystkiego, co się wokół niego dzieje. Boniek uważa, że powinien on jeszcze przez rok, dwa pograć w Polsce i dopiero potem odejść do dobrego klubu.

Jeszcze nikt nie zapłacił za polskiego piłkarza ponad 6 mln dolarów. Co więcej, nawet jak na warunki panujące w angielskiej piłce nożnej, która jest bardzo bogata, transfer w wysokości 4 mln funtów należy do rzadkości. Tyle kosztują tylko największe gwiazdy z zagranicy lub dobrzy piłkarze z paszportem brytyjskim. Trzeba jednak przypomnieć, że prawie żaden Europejczyk z kontynentu, który pojechał grać do Anglii, nie zrobił tam wielkiej kariery. Jedynym wyjątkiem jest Eric Cantona, ale to wcale nie oznacza, że lepiej zaczął grać w piłkę. Stracił przecież miejsce w reprezentacji Francji, a w meczach Manchesteru Utd. z klubami europejskimi nie strzela goli.

Blackburn zajmuje obecnie trzecie miejsce od końca w Premier League. Mistrz Anglii z 1995 roku jest pogrążony w kryzysie, choć po sprzedaży Alana Shearera do Newcastle dysponuje wielką gotówką.

Wiceprezes Widzewa, Andrzej Grajewski, potwierdził, że łódzki klub otrzymał ofertę Blackburn, ale zdementował pogłoski o rychłym wyjeździe zawodnika. Jego zdaniem w najbliższych tygodniach nie ma mowy o sfinalizowaniu transferu. Prezes klubu, Andrzej Pawelec, był w niedzielę nieuchwytny.

Krzysztof Guzowski